Strona główna Inne tematy Przewodnik po Motylarni – co warto wiedzieć przed wizytą?

Przewodnik po Motylarni – co warto wiedzieć przed wizytą?

0
8
Przewodnik po Motylarni - co warto wiedzieć przed wizytą?
Rate this post

Organizując kolonie w Jastrzębiej Górze, zawsze szukam punktów, które zajmą dzieciaki na dłużej niż kwadrans i nie będą kolejnym salonem gier. Wybór padł na Motylarnię w Rozewiu. To jedna z największych tego typu atrakcji w Polsce, więc oczekiwania były spore. Jak wyszło w praktyce? Cóż, lekcja przyrody była intensywna – dla obu stron.

Dyscyplina to podstawa: Jeśli planujecie wejść tam z większą grupą dzieci, przygotujcie się na solidną odprawę przed wejściem. Zasady są twarde i obsługa bardzo ich pilnuje – i słusznie.

  • Zakaz dotykania: Dla dziesięciolatka to tortura, bo motyle siadają nawet na ubraniach i aż kusi, by je dotknąć. Jeden nieostrożny ruch i można trwale uszkodzić skrzydła owada.
  • Zero biegania: Ścieżki są dość wąskie, a motyle często lądują na ziemi. Musiałem mocno pilnować swojej grupy, co nie było łatwe przy wysokim poziomie ekscytacji dzieci. 
  • Karmienie: Dzieciaki miały pomysły, żeby dzielić się z motylami drożdżówką – absolutnie nie wolno. One mają swoje owoce i nektar, obsługa natychmiast reaguje na takie próby.

Klimat vs. cierpliwość To nie jest miejsce na długie wykłady. W środku panuje tropikalna temperatura, która jest niezbędna dla tych owadów, ale dla grupy dziesięciu osób w lipcu to prawdziwy test wytrzymałości. Moja rada: zostawcie bluzy i kurtki przeciwdeszczowe w autokarze. Weszliśmy w lekkich, przewiewnych ubraniach, a i tak po 20 minutach dzieciaki pytały o wodę. Trzeba się na to przygotować. 

Czy warto było? Mimo dyscypliny i potu na czole – tak. Dzieciaki zobaczyły gatunki, których nie znajdą na polskiej łące. Pomieszczenie z poczwarkami wygrało wszystko, bo na żywo wygląda to zupełnie inaczej niż w podręczniku. To fajna opcja na „atrakcję dodatkową”, ale trzeba mieć świadomość, że to nie jest plac zabaw. To raczej dom dla setek żywych motyli, gdzie ludzie są jedynie gościem. 

To, co jednak najbardziej uwiarygadnia to miejsce, to autentyczny zachwyt w oczach dzieci, gdy gigantyczny motyl ląduje tuż obok nich. W przeciwieństwie do statycznych wystaw w muzeach, tutaj przyroda jest na wyciągnięcie ręki, co buduje u podopiecznych niesamowity respekt do życia. Obserwacja momentu, w którym owady spijają nektar z plastrów owoców, wywołała u moich dziesięciolatków większe skupienie niż jakikolwiek film przyrodniczy. Właśnie ta interakcja – bycie częścią świata motyli, a nie tylko widzem za szybą – sprawia, że cała dyscyplina i wysoka temperatura schodzą na dalszy plan. Jeśli szukacie atrakcji, która realnie uwrażliwi grupę i pokaże im piękno natury w skali mikro, to jest to strzał w dziesiątkę, który broni się jakością ekspozycji.

Werdykt: Edukacyjnie super, wizualnie petarda, ale logistycznie z grupą to spore wyzwanie. Jeśli Wasze dzieci nie potrafią ustać w miejscu i mają tendencję do dotykania wszystkiego, co się rusza, możecie wyjść stamtąd szybciej, niż weszliście. My daliśmy radę, ale opiekunom radzę wziąć głęboki oddech przed progiem.

Poprzedni artykułJak personalizować wnętrze samochodu – przewodnik dla wymagających
Administrator

Administrator – współzałożyciel i opiekun techniczny dskrakow.pl. Czuwa nad sprawnym działaniem strony, moderuje komentarze i dba o bezpieczeństwo serwisu. Odpowiada za kontakt z partnerami, reklamodawcami i działem IT, koordynuje wdrażanie nowych funkcji oraz dba, by treści ekspertów były prezentowane przejrzyście, szybko i bezawaryjnie na każdym urządzeniu.

kontakt: admin@dskrakow.pl